/Miasta festiwali. Samorządy prześcigają się w przygotowaniu ciekawej oferty imprez

Miasta festiwali. Samorządy prześcigają się w przygotowaniu ciekawej oferty imprez

Festiwal Róż, Chleba, Fantastyki, Kolorów, Sztukmistrzów – jest w czym wybierać w letniej ofercie samorządów. Czy takie wydarzenia w dłuższej perspektywie się miastom opłacają? Czy to już zupełna „festiwaloza” miast?

                                                                                                              źródło zdjęcia: pixabay.com

Już w najbliższy weekend, 7-8 lipca w Łasku odbędzie się Festiwal Róż. Nietypowa impreza przyciągnie znawców różnych odmian róż. Będzie okazją do prelekcji dla polskich i zagranicznych ekspertów o odmianach róż oraz do warsztatów florystycznych. Nie zabraknie towarzyszących imprezie sprzedaży rękodzieła, koncertów i gotowania z Kołami Gospodyń Wiejskich, które poprowadzi finalistka programu MasterChef Diana Volokhowa.

– Ziemia łaska wydaje rocznie kilka milionów sadzonek róż. Nie ma drugiego obszaru w Polsce, który byłby tak udekorowany tymi pięknymi kwiatami. Doceniając wielką pracę, ogromny wysiłek plantatorów róż, a także promując gminę Łask, organizujemy 6. Festiwal Róż – zachęca do udziału w imprezie w specjalnym nagraniu udostępnionym na stronie miasta burmistrz Gabriel Szkudlarek. – Gwarantujemy dużo wrażeń i dobrą zabawę wśród róż – dodaje.

Takich ofert festiwali w wakacje jest dla turystów i mieszkańców niezliczona ilość, jak choćby zakończony właśnie Festiwal Kolorów w Łodzi, czy zaplanowane wkrótce: Festiwal Jazzu Tradycyjnego (17-18 sierpnia) i Święto Chleba (2 września) w Radomiu. Nawet małe samorządy przygotowują swoją ofertę nawiązującą do regionu, tak aby zaskoczyć i zachęcić turystów. W Lubaniu w dniach 12-15 lipca odbędzie się Sudecki Festiwal Minerałów.

Duże miasta szczycą się swoimi flagowymi festiwalami organizowanymi od lat, które przyciągają rzesze turystów i na stałe wchodzą do miejskich kalendarzy. Cztery Festiwale w Lublinie, czyli Noc Kultury (2/3 czerwca), Wschód Kultury – Inne Brzmienia (28 czerwca – 1 lipca), Carnaval Sztukmistrzów (26-29 lipca), Jarmark Jagielloński (17-19 sierpnia) przyciągnęły łącznie w ub. roku ok 500 tys. osób.

– Publiczność poszczególnych festiwali waha się od 50 do 200 tys. osób, a szacowany odsetek ich uczestników niemieszkających na stałe w Lublinie wynosi od 24 proc., w przypadku Nocy Kultury, do 44 proc. w przypadku festiwalu Inne Brzmienia – wynika z badań przeprowadzonych przez socjologów, filozofów i ekonomistów w 2017 r. w ramach grantu MKiDN. Z badań powstał specjalny raport „Wpływ lubelskich festiwali plenerowych na rozwój gospodarczy i społeczny miasta” pod redakcją Aleksandry Kołtun z Warsztatów Kultury w Lublinie.

Specjaliści przyznają, że wpływ festiwali na rozwój miast jest nie do przecenienia.

W Lublinie turyści przyjeżdżający na Noc Kultury, Wschód Kultury – Inne Brzmienia, Carnaval Sztukmistrzów i Jarmark Jagielloński zostawiają u lokalnych przedsiębiorców 75 mln zł, a 90 proc. przebadanych przedsiębiorców ze Starego Miasta w Lublinie przyznaje, że festiwale pozwalają zwiększyć obroty w ich firmach, i to nawet o 63 procent w porównaniu do zwykłych dni.

Festiwale to jednak nie tylko oferta dla przyjezdnych, ale przede wszystkim okazja do świętowania dla samych lublinian. – Z badań wynika, że mieszkańcy odbierają je bardzo pozytywnie – doceniają zarówno ich potencjał w przyciąganiu osób spoza miasta, jak i możliwość doświadczenia czegoś ciekawego i wyjątkowego – wskazano w raporcie podsumowującym badania.

Festiwale maja swoje dobre i złe strony. – Musimy pamiętać, że są istotnym elementem „systemu konsumpcji miasta”, że pomagają budować miastom własną markę, że generują turystyczny i ekonomiczny ruch. Festiwale są koniecznością, zwłaszcza te uznane, docenione, uczęszczane i emblematyczne dla jakiegoś miejsca, ponieważ mają duże pole przyciągania i długi promień rażenia. To najłatwiejszy i paradoksalnie najtańszy ze sposobów przyciągania i promocji poprzez kulturę spiętą z multizmysłową rozrywką – wskazał w komentarzu do raportu z badań lubelskich festiwali prof. dr hab. Tomasz Szlendak z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Z drugiej jednak strony przyznał, że „takie przedsięwzięcia łatwo przekształcają się w „produkty turystyczne roku”, podczas których mieszkańcy uciekają z miasta. Dlatego włodarze miast, organizując festiwale, które przyciągają turystów, powinni uważać, aby nie utracić swoich własnych mieszkańców.

Jak wskazał w komentarzu prof. Szlendak, „trzeba pamiętać, że festiwale to maszyny społeczne mogące kształtować miejską rzeczywistość, podobnie jak nowa infrastruktura pobudowana dla kulturalnych instytucji – mogąca uruchamiać procesy rozwojowe, ale i drenować miejsce do cna, choćby z publicznych środków”.

Więcej o badaniu festiwali w Lublinie dostępne jest w raporcie pod redakcją Aleksandry Kołtun, Warsztaty Kultury w Lublinie.

Źródło: PAP

TAGS: